Większość turystów jedzie do Karpacza. Nieliczni trafiają do Borowic. I właśnie dlatego warto tu przyjechać.
Miejsce, o którym nie wiedział nikt
W XIX wieku Borowice były tak odizolowane, że nie znali ich nawet mieszkańcy po drugiej stronie góry. Poeta Max Heinzel wybrał tę wioskę na swoją prywatną samotnię — miejsce do odpoczynku, inspiracji i tworzenia z dala od świata. Dziś niewiele się tu zmieniło.
Nie ma tu centrum turystycznego, kolejki gondolowej ani sklepów z pamiątkami. Jest las, górska droga i cisza, którą przerywa głównie wiatr i szum potoków.

Co jest w Borowicach
Borowice leżą między Karpaczem a Przesieką, w otulinie Karkonoskiego Parku Narodowego. Wioska otoczona jest lasem i siecią szlaków — stąd można dojść pieszo na Śnieżkę, do Schroniska Odrodzenie, Kaplicy św. Anny i wielu mniej znanych zakątków Karkonoszy.
Przez wieś przepływa strumień z krystalicznie czystą wodą. Trawy się tu nie kosi — to nie zaniedbanie, to świadomy wybór, by nie ingerować w naturalne środowisko zwierząt.
Borowice jako baza wypadowa
Z Borowic do centrum Karpacza jest około 15 minut samochodem. Do Jeleniej Góry — około 20 minut. Można tu mieszkać i każdego dnia wybierać się w inne miejsce — albo nie ruszać się nigdzie i odkryć, że wystarczy las za oknem.
Obszar wokół Borowic objęty jest programem Natura 2000, co oznacza ochronę cennych gatunków roślin i zwierząt. Nocą nie ma tu sztucznego oświetlenia — żeby nie zakłócać trybu życia okolicznych zwierząt. To sprawia, że niebo jest tu wyjątkowo ciemne i gwiaździste.
Dlaczego Borowice, a nie Karpacz
Karpacz jest wygodny — ma sklepy, restauracje i infrastrukturę turystyczną. Ale ma też tłumy, hałas i poczucie, że wszystko tu jest zbudowane pod turystę. Borowice są inne. Przyjeżdżasz tu nie po atrakcje, ale po brak atrakcji — po spokój, który w dzisiejszym świecie stał się prawdziwym luksusem.
Contemplace powstało właśnie tu, bo żadne inne miejsce w Karkonoszach nie pasowało lepiej do tego, czym chcieliśmy być.
